Rewolucja komunikacyjna

Na przestrzeni wieków sposoby komunikacji międzyludzkiej rozwijały się w ten sposób, by móc coraz łatwiej komunikować się na dużą odległość. Od znaków dymnych, przez listy, telegramy dotarliśmy do epoki telefonów komórkowych, wiecznego bycia online i natychmiastowego kontaktu nie tylko z najbliższymi, ale właściwie z każdym człowiekiem na kuli ziemskiej, o ile dysponuje odpowiednim urządzeniem.

A przecież jeszcze kilkadziesiąt lat temu science fiction wydawała się wizja, że każdy może posiadać swój własny telefon komórkowy, który można nosić w kieszeni spodni lub torebce. Mało tego, obecne telefony potrafią znacznie więcej; mają dotykowy ekran, obsługują płatności bankowe, robią zdjęcia w wysokiej jakości. A przecież ich, nie tak odległym, przodkiem jest telefon z korbką!

Od znaku dymnego do dymka Messengera

Przekazywanie informacji w możliwie jak najszybszy i najdokładniejszy sposób było marzeniem ludzkości od zarania dziejów. Dlatego tworzyliśmy tak wyrafinowane środki przekazu jak znaki dymne, pismo klinowe czy malowidła naskalne.

Jednak często niemożliwe było przekazanie nimi skomplikowanych myśli i komunikatów, takich jak to, sąsiadka złamała rękę, albo informacja, że te ważne, służbowe dokumenty, których nikt miał nie widzieć, przypadkiem jeden z pracowników opublikował na swoim profilu w mediach społecznościowych.

Bezużyteczne były także gdy zachodziła potrzeba rozmowy z dzieckiem, gdy rodzice znajdowali się kilometry dalej. Owszem, znaki dymne nadają się do przekazywania komunikatów, takich jak ‘wróg nadciąga z południa’, ‘brakuje nam żywności’ albo ‘chata mi się pali’, jednak brakowało im zarówno zasięgu, jak i wyrafinowania, by stać się końcowym ogniwem komunikacyjnej ewolucji.

Tak samo wypierane były kolejne wynalazki, takie jak malowidła, które zaczęły zastępować zdjęcia, czy listy, od których dużo szybsze i wygodniejsze okazały się emaile.

Komputery, smartfony i internet odmieniły nasze życia, głównie dlatego, że dzięki nim komunikacja stała się tak powszechna i dostępna, jak jeszcze nigdy w dziejach. Jednak ewolucja nie zatrzymała się na mailach. Poszliśmy o krok dalej – zamiast maili w codziennej, drobnej komunikacji zaczęliśmy korzystać z takich narzędzi jak Messenger, Whatsapp, Viber i rozmaite inne komunikatory.

Również zdjęć nie wysyłamy już do naszych znajomych mailem, a wystawiamy je na Instagramie i Facebooku, zaś filmami chwalimy się na Youtube i Vimeo – gdzie cały świat, nie tylko nasi znajomi, może je zobaczyć.

Maile, które jeszcze kilkanaście lat temu były czymś nowym dla większości Polaków, dzisiaj używane są główne w oficjalnej komunikacji, z listów korzystają niemal wyłącznie ludzie sprzed ery komputeryzacji, zaś o innych, starszych środkach komunikacji, takich jak telegram, niemal nikt już dzisiaj nie pamięta.

drzwi do internetu

REKLAMA:

Szukasz drzwi Gerda? Sprawdź ofertę Hermes Warszawa. Profesjonalna obsługa, niskie ceny, szybki montaż.

Skuteczne pozycjonowanie stron internetowych – szymanski.biz.pl. Innowacyjne podejście do zagadnienia, nowatorskie metody.

Zobaczmy się na żywo – online

To pytanie może być kontrowersyjne, bo obecnie, za sprawą wspomnianych wcześniej komunikatorów, prawdopodobnie wymieniamy między sobą więcej pisanych wiadomości niż kiedykolwiek w dziejach. Jednak ogromną popularność zdobyły jeszcze bardziej bezpośrednie formy komunikacji – Skype, FaceTime czy Discord pozwalają nie tylko na pisanie do siebie wiadomości, ale też rozmowę w czasie rzeczywistym, z wykorzystaniem mikrofonów, głośników i kamerek.

Inne aplikacje sprawnie kopiują te rozwiązania, ale również rozszerzają możliwości – dzisiaj każdy komunikator zawiera w sobie możliwość połączeń wideo dla dwóch i więcej osób, często dodając do tego różne autorskie filtry, które modyfikują głos i wygląd rozmawiających.

To wszystko dostępne jest na wyciągnięcie ręki – a dokładniej w naszej kieszeni. Od telegramu, przez kalkulatory wielkości pomieszczeń do smartfonów, które mieszczą się w dłoni i są dużo potężniejsze niż niejeden komputer – komunikacja na duże odległości bezustannie się rozwija. Pozostaje tylko patrzeć, co przyniesie w przyszłości.